Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ból nowotworowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ból nowotworowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2014

Z mojego życia.




Dzisiaj miałam mieć kroplówkę z PAMIFOSU.
Po raz pierwszy miała się odbyć w domu.
Wzięłam ich już 10 ale wszystkie  były podawane w Centrum Onkologii.

piątek, 31 stycznia 2014

Mój rak.


Właściwie lubię reklamy.
Producenci prześcigają się w uatrakcyjnianiu ich. Są fajne, śmieszne, czasami zaczynając się sprawiają wrażenia że zaczyna się jakiś film. Są też reklamy pouczające, przypominające nam abyśmy dbali o nasze zdrowie.
Szczególną uwagę zwracam na reklamy o raku.

niedziela, 19 stycznia 2014

Z mojego życia.


Minęła północ. Zaczęła się niedziela.
Oby nie była taka jak miniona sobota.
Zdaję sobie sprawę z tego że moje bóle od raka są słabsze - są słabsze bo biorę bardzo silne leki przeciwbólowe i one przynajmniej działają. To co czuję, co się ze mną dzieje z powodu uszkodzonych nerwów obwodowych nie potrafię nawet opisać.

czwartek, 9 stycznia 2014

To ja.


Dzisiaj byłam na krwi.
To że musiałam wstać rano to nic, gorsze było to że bez leków musiałam pojechać do Centrum Onkologii na pobranie tej krwi.

sobota, 4 stycznia 2014

To ja.

 
 
Co się ze mną dzieje?
Dlaczego nie potrafię się pozbierać?
Wiem przecież dobrze że tak naprawdę tylko ja sama mogę sobie tak naprawdę pomóc. Tak działa psychika. Mogę się albo zniszczyć albo podnieść.
Jasne że chcę się podnieść. Jestem na siebie wściekła, nie chcę być taką jęczącą ciapą. Że jęczącą to jeszcze rozumiem - ciągłe bóle, drętwienie, mrowienie, pieczenie, ale zauważyłam że nawet one są mniej dokuczliwe przy pogodnym nastawieniu do życia a właściwie do wszystkiego.

Rak.



Potraktować swojego raka jak przyjaciela.
Tak podobno powiedział mój lekarz z Paliatywnej i chyba miał rację.
Z moim rakiem żyję już przecież tyle lat. Prawdopodobnie gdybym nadal nie wiedziała kto u mnie zamieszkał nie byłoby u mnie tych napadów, żalu, rozpaczy, bezsilności.
Cierpiałam. Przez ponad 5 lat cierpiałam z powodu bóli które się ciągle nasilały. Brałam coraz silniejsze  leki przeciwbólowe i żyłam ze świadomością że wysiada mi kręgosłup. Taka była diagnoza lekarzy którzy mnie "leczyli".
Wydaje mi się że dla mojej psychiki lepsza była niewiedza.

sobota, 28 grudnia 2013

Wspomnienia.



Pamiętam, miałam już tak silne bóle że znów wybrałam się do jakiegoś lekarza.
Przepisano mi jak zwykle jakieś leki przeciwbólowe i zabiegi rehabilitacyjne. Przejście jakiegoś dłuższego odcinka sprawiało mi już spory kłopot. Co jakiś czas stawałam, machałam nogą, tak wyglądało moje chodzenie.
Poszłam na te zabiegi ale zamiast ulgi sprawiały mi one ból.

piątek, 27 grudnia 2013

Mój rak.


Tak jak już pisałam mój dziki lokator bardzo się ostatnio u mnie rozpanoszył. Postanowił chyba zwiedzić cały "swój" lokal. W różnych miejscach moich kości daje mi znać że jest i nie zamierza mnie opuszczać,
Szczerze mówiąc pogodziłam się już chyba z tym,  zwiększyłam dawkę leków przeciwbólowych i wprawdzie boli ale tak można wytrzymać. Wiem że po jakimś czasie znów trzeba będzie zwiększyć dawkę ale postanowiłam- będę się tym martwić potem.
W tej chwili o wiele gorsze jest to drętwienie. Ciekawa jestem jaka jeszcze choroba ujawni się po tej fajnej chemii. Dlaczego lekarze nie uświadamiają pacjentów o skutkach leczenia chemią.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Święta.


Wiem że muszę się pozbierać ale to jest takie trudne. Atakuję go tymi wszystkimi przeciwbólowymi i na to cholerne drętwienie.
Jestem inna. Cała jestem inna. Chodzi o moje ciało. Klikam innymi zdrętwiałymi i obolałymi palcami, siedzę na zdrętwiałym tyłku, opatuliłam kołdrą zdrętwiałe,  bolące i dziwnie zimne  nogi.

niedziela, 22 grudnia 2013

Mój rak.


A byłam już taka spokojna. Zakodowałam sobie w psychice że mój rak jest takim trochę leniuchem.
Chorowałam już na niego (nie wiedząc że to rak) chyba z 5 lat. Fakt że się rozwijał, bóle się ciągle nasilały, połykałam coraz silniejsze leki, ale dlatego że trwało to przez lata wytłumaczyłam sobie że teraz też da mi trochę dłużej pożyć. Niestety coś mu się ostatnio pomieszało. Zapomniał się czy co?
Pomimo zwiększania dawek leków przeciwbólowych mój dziki lokator coraz bardziej atakuje. Bóle są straszne, tego nie da się z niczym porównać

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Cierpienie.


Boże.
Dlaczego? Dlaczego mi to zrobiłeś? Przecież nie jestem jakimś złym człowiekiem. Myślę że wręcz przeciwnie, nigdy nie odmówiłam nikomu pomocy chyba że było to coś ponad moje możliwości. Starałam się też nikogo nie krzywdzić. Więc dlaczego? Dlaczego skazałeś mnie na takie cierpienie?
Powiedziałam że żałuję tego że poddałam się leczeniu chemią. Tak, żałuję. Przede wszystkim dlatego że nic ona mi nie dała, doszło nawet do przerzutów. A jak bardzo mnie zniszczyła.

niedziela, 1 grudnia 2013

Stracone lata.


Jestem już taka zmęczona, udręczona takim życiem.
Każdy dzień zaczyna się tak samo - szykuję leki, na cały dzień. Tak jest lepiej, niczego nie pominę i nie będę myślała czy coś już wzięłam czy też jeszcze nie. Jest tego sporo - około 20- potem rozkładam na 3 kupki rano - południe - wieczór. W czasie szykowania połykam jakąś tabletkę.